Galeria Apteka Sztuki

Baner Świat według Jeremiasza Jeremiasz Popiel
Aktualna wystawa: Świat według Jeremiasza Jeremiasza Popiela
Ile warte są dla Ciebie wartości?

Aktualności

W Galerii "Apteka Sztuki"

Sztuka

Wystawy w Galerii "Apteka Sztuki"

Wywiady

Rozmowy o sztuce

ZAZ

Stowarzyszenie Otwarte Drzwi

Lab

Laboratorium graficzne

Eventy

Współorganizacja wydarzeń

Kultura

Wydarzenia kulturalne

Media

Piszą o nas

Wieczorek poetycki: Majowe inspiracje |
24 maja 2019

Wiosnę przywitaliśmy na spotkaniu poetyckim „Majowe inspiracje”. Swoje wiersze zaprezentowali nam Bogusława Autowicz, Andrzej Kalemba, Maciej Stemulak i Jakub Ptaszyński. Pomiędzy wierszami śpiewała Daria Stawrowska. Zaskoczeniem dla wszystkich był Hymn Galerii Apteka Sztuki wykonany przez Jakuba Ptaszyńskiego na pożegnanie kierownika Krzysztofa Pułtoraka.

Katarzyna Ziemińska

Wiersze

Bogusława Autowicz. Wybrańcy bogów. Wtuleni w brokat tego, Co nienazywalne, Wsłuchani w strumienie podszeptów, Odurzeni dreszczem, Tego co nieprzemijalne, Oślepieni blaskiem, Tego co wieczne, Płacą rachunek, Odchodzą wcześnie.
Andrzej Kalemba. Majowe inspiracje. Witaj majowa jutrzenko, Witaj słońce pośród dnia, Witaj kwiecie najśliczniejszy, Witaj ciepło, które trwa, Witaj roso promienista, Płomieniu o przejrzystym tle, Witaj słońce, które świecisz… Nawet poprzez mgłę, Witaj różo, tulipanie, Witajcie pachnące bzy, Ale maju najwierniejszy, Przede wszystkim… Witaj ty!
Maciej Stemulak. Magia pisania. Naiwna trochę ta poezja, niczym zaklęcie czarownika, Co mam na myśli – piszę sobie, a cała reszta nagle znika, Może rzeczywistości nie ma, a co się dzieje – to wrażenie? Najwyższą wartość dzierżą uczucia, które podszyte są zwątpieniem, Czasem mi się zdaje, że coś mi się zdaje, Często sobie myślę, że może wymyślę, Biegam pobożnie dokoła kościoła, Huśtam się na starych dzwonach, Łapię za nogi Pana Boga, i diabła za ogon.
Jakub Ptaszyński. Nokaut. Zabiłem ją. To była osa, Wleciała do autobusu, I szumiała głośniej, Od silnika. Dookoła starcy, Kobiety i dzieci. Najpierw spróbowałem, Otwartą dłonią, Ale była szybsza, Zaczęła błędną trajektorią, Tańczyć na szybie. Zabrałem jej, Życie i żądło, Zwinąwszy szczelnie palce. Dane było mi, Oglądać taniec śmierci, Na planszy szyby, Dany był mi ból, I trucizna, W pięści.
Skip to content