Galeria Apteka Sztuki

Ogród za domem
Darek Pala
8–30 sierpnia 2025

Menu

Wesprzyj nas w naszej misji, tworząc zlecenie stałe: 88 1240 6074 1111 0010 2007 8790

Pozyskane środki przeznaczamy na rozwój Zakładu Aktywności Zawodowej Galerii Apteka Sztuki

Wieczorek poetycki: Wzwód słońca | 19 lipca 2019

19 lipca 2019 odbył się kolejny wieczorek autorski Jakuba Ptaszyńskiego promujący jego tomik poetycki pod tytułem „Wzwód Słońca”. Jest to własnoręcznie ilustrowany przez autora zbiór białych wierszy o bardzo różnorodnej tematyce. Warto mieć ten tomik dla siebie, aby do niego wracać w wolnych chwilach. Znajdziemy tu wiersze o morzu, wiersze pełne subtelnego erotyzmu lub przesłania, niektóre zaskakują nas pomysłowością całej krótko opisanej historii… Wybrane wiersze w opracowaniu muzycznym zaprezentowała Małgorzata Dłużniewska i Katarzyna Ziemińska. Skąd taki tytuł? Autor odpowiadając na pytania publiczności zdradził, że tytuły tomików biorą się z ostatniego wersu ostatniego wiersza w tomiku. Czy dobór tych słów to tylko poetycki przypadek?

Katarzyna Ziemińska

Wiersze

Jakub Ptaszyński, Baltic, mon amour. odległość między nami szeroka jak Morze Martwe chcę być tam gdzie kończy się morze a zaczyna ziemia żeby grzęznąć w piachu zostawiając ślady Adama gdzie fale jak nerwy wyrywają rzeźby odbitych stóp dla potrzeb głębiny

Transkrypcja wiersza „Baltic, mon amour” Jakuba Ptaszyńskiego.

odległość między nami, szeroka jak, Morze Martwe, chcę być tam, gdzie kończy się, morze, a zaczyna, ziemia, żeby, grzęznąć w piachu, zostawiając ślady, Adama, gdzie fale jak nerwy, wyrywają rzeźby, odbitych stóp, dla potrzeb, głębiny.

Jakub Ptaszyński, Kłębek. przykryłem się kocem będąc w większości cieczą w mniejszości białkiem oraz wypracowaniem Mendelejewa będąc wyposażony w aparat ruchu oddechu pole widzenia pole słyszenia w gamy dotyków zapachów smaków w przytomność w instrument snu w nałogi zaspokajane od wewnątrz przez okoliczności zewnętrzne w wyobraźnie rozkładaną na uprawianie sztuk w matematykę cierpień i przyjemności w wolność nieuchwytną do określania w strach, który urządza osobne okupacje osocza, więc przykryłem się kocem

Transkrypcja wiersza „Kłębek” Jakuba Ptaszyńskiego.

przykryłem się kocem, będąc w większości cieczą, w mniejszości białkiem, oraz wypracowaniem, Mendelejewa, będąc wyposażony, w aparat ruchu, oddechu, pole widzenia, pole słyszenia, w gamy, dotyków zapachów smaków, w przytomność, w instrument snu, w nałogi, zaspokajane od wewnątrz, przez okoliczności zewnętrzne, w wyobraźnie, rozkładaną, na uprawianie sztuk, w matematykę cierpień i przyjemności, w wolność, nieuchwytną, do określania, w strach, który urządza, osobne okupacje, osocza, więc, przykryłem się, kocem.

Jakub Ptaszyński, Naturalnie. — halo?
— dzień dobry,
a właściwie dobry wieczór,
czy mnie słychać?
— tak? — to dobrze...
poproszę z dyrekcją
departamentu symboli
— halo?
— a nie można by zajrzeć tam
przez dziurkę od klucza?
— aha, to w takim razie poproszę o połączenie
z biurem archetypów
— co?
no bo ciągle
postać zębatą mam we wzorze
— aha, to w takim razie
poproszę z osobą kompetentną
z działu zwiastowań — co?




— a z sekcją proroczą?
— tak? nie?
— a co? no, proszę o rozmowę błyskawiczną
— co? już można?
z kim mam przyjemność?
pan Morfeusz?
właśnie śniły mi się zęby,
a moja babcia mówiła, że to śmierć...
— halo? — co bym chciał?
umowę z wami chciałbym rozwiązać...
— halo?
— halo? słychać mnie?
— kur...
Tymczasem kur,
wywołany przez wschód,
wykrzyczał wzwód Słońca

Transkrypcja wiersza „Naturalnie” Jakuba Ptaszyńskiego.

– halo? – dzień dobry, a właściwie dobry wieczór, czy mnie słuchać? – tak? – to dobrze… poproszę z dyrekcją departamentu symboli, – halo?, – a nie można by zajrzeć tam przez dziurkę od klucza?, – aha, to w takim razie poproszę o połączenie z biurem archetypów, – co? no bo ciągle, postać zębatą mam we wzorze, – aha, to w takim razie poproszę z osobą kompetentną z działu zwiastowań – co?, – a z sekcją proroczą?, – tak? nie?, – a co? no, proszę o rozmową błyskawiczną, – co? już można?, z kim mam przyjemność? pan Morfeusz?, właśnie śniły mi się zęby, a moja babcia mówiła, że to śmierć… – halo? – co bym chciał? umowę z wami chciałbym rozwiązać… – halo?, – halo? słychać mnie? – kur… Tymczasem kur, wywołany przez wschód, wykrzyczał wzwód Słońca.