Wesprzyj nas w naszej misji, tworząc zlecenie stałe: 88 1240 6074 1111 0010 2007 8790
Pozyskane środki przeznaczamy na rozwój Zakładu Aktywności Zawodowej Galerii Apteka Sztuki
Wieczorek poetycki: Między słowem, a nutą | 15 października 2016
W październiku 2016 roku odbył się kolejny wieczorek poetycki „Między słowem a nutą”. Jesienny nastój i jesienne wiersze, poszukiwanie samego siebie w otaczającej nas rzeczywistości… Jednak to spotkanie było inne niż wszystkie. Dzięki fundacji „Harmonia” mogliśmy ugościć w Galerii uczniów Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Grażyny Bacewicz. Zachwyciły nas nastrojowe utwory grane na skrzypcach i na klarnecie. Takiego wieczorku jeszcze w Galerii nie było!
Przezroczysta zebra, Na przejściu dla pieszych, Czarna źrenica, Na lśniącej gałce, Czarna kawa, Z białą galaktyką śmietanki, Czarne niebo, Ze śnieżną konturówką gór, Morze Czarne, Z mlecznym żaglem nadziei… Och, ludzie uwielbiają, Takie słodkie słówka, Rozciapciują na języku, Zgrabny rymik, jędrny wersik, Przeżuwają swój intelekt, Delektując się wybrzmieniem, Oczywistej pointy, Tylko na co komu w grobie, Lśniąca gałka, Nakarmiona banialukiem, Wartkich wierszy? Czarno na białym? Szary chodnik, szary kot, Szary człowiek, szary blok, Tęczowy szkic przyszłości, Dla dzieci, dla ludzkości… Ktoś płakał tuż obok, Przeoczyłam ten ból, A może te łzy tak blisko, I ciepły, ludzki gest, Są zawsze najważniejsze?
Transkrypcja wiersza „Amator” Jakuba Ptaszyńskiego.
szukałem cichego miejsca w mieście, szukałem w kościele, było jej trochę, takiej co rośnie, ale tramwaje, kroki, kaszel, światła, były jak, kłótnia, szukałem w piwnicy, ale tam ponuro, duszno, zimniej, i słychać, czyjeś pobyty, nad sklepieniem, szukałem na cmentarzu, może pod powieką grobu, mają spokój, ale cmentarz, jest przy ulicy, przez którą przemykają, motory, niektóre wściekłe, aż drżą, wibrują, pokrywy, z lastriko, kamienia, marmuru, gdzie jest to, milczące miejsce, gdzie to złoto
Transkrypcja wiersza „Być blisko, ale jednak daleko” Karoliny Łazickiej.
Pragnę powoli wyciszyć, krzyk myśli, obić ściany czaszki, dźwiękoszczelną tkaniną, czyichś kojących słów, lub łagodnych gestów, Ściany mojego jestem, popękały wzdłuż kręgosłupa, boję się, że się rozpadnę, Bo nic mnie tutaj nie trzyma, Uciekam od świata, który jest, od świata, którego nie ma, bo w nim – i mnie nie ma, Widzę potwory we wszystkich lustrach, chciałabym by przestrzeń pomiędzy, mną, a nimi, była pusta, Rzeczywistość mnie bardzo nie lubi, kładzie się cieniem, na moich słabych ramionach, cień świata waży więcej, niż moje przywiązanie do niego, bo choć ludzie są dla mnie ważni, to nie umiem przestać uciekać, Chcę podejść bliżej, i jednocześnie być bardzo daleko, bo „ramię przy ramieniu” jest zagrażające, ale ulgą jest słyszeć oddech, bliskiego człowieka.